Jak promować polską naukę? Eksperci: prosto, systematycznie i z myślą o wdrożeniach

Szczególnie ważnym wątkiem każdej z kolejnej edycji Kongresu Nauka dla Społeczeństwa jest potrzeba tworzenia „Księgi wdrożeń XXI wieku”, czyli uporządkowanego zbioru polskich wynalazków i rozwiązań, które można pokazywać partnerom z kraju i zagranicy.

Podczas debaty dyrektorów instytutów badawczych „Jak, kiedy i gdzie powinniśmy promować osiągnięcia i wdrożenia naukowe w Polsce”, prof. Henryk Skarżyński mówił o potrzebie organizowania swoistej giełdy wynalazków, podczas której naukowcy nie tylko prezentowaliby rozwiązania społeczeństwu, ale też przekonywali firmy i instytucje do ich zakupu oraz wdrożenia:

– Próbujemy je umieścić w Księdze wdrożeń XXI wieku. Zachęcamy do opracowania. Jeżeli chcemy się z nimi przebić, jeżeli chcemy mówić i odsyłać, o czym kolejni ministrowie nauki i szkolnictwa wyższego mówią, chcielibyśmy mieć na stole książkę z wynalazkami. Jeżeli ktoś przyjedzie z jakiegokolwiek kraju, to ja pokazuję: w Polsce jest tyle i tyle wynalazków. Otwieram i po kolei rozdaję. To jest dla nas wyzwanie i to jest nasze zadanie.

Prof. Skarżyński wskazywał, że polska nauka powinna promować swoje osiągnięcia zawsze, wszędzie i systematycznie, ale jednocześnie prostym językiem. Podkreślał, że naukowcy nie mogą zasłaniać się brakiem kompetencji komunikacyjnych, lecz powinni uczyć się pokazywać efekty badań tak, by rozumiało je społeczeństwo, administracja i biznes.

Jak to wygląda w praktyce z punktu widzenia zarządzających instytutami badawczymi?

Prof. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego, zwracał uwagę, że nauki nie należy dzielić na uczelnie, instytuty PAN i instytuty badawcze, lecz pokazywać jako wspólny system, w którym każda jednostka ma swoją rolę. W jego ocenie, ważna jest potrzeba promowania wdrożeń nie dopiero na końcu projektu, ale już od jego startu – tak, jak pokazuje się kolejne etapy dużych inwestycji infrastrukturalnych. Podkreślał też, że brakuje silniejszego zainteresowania administracji rządowej praktycznymi efektami pracy instytutów badawczych.

Prof. Maria Zielecka z Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej PIB wskazywała, że jednym z najskuteczniejszych narzędzi promocji badań są media społecznościowe, pozwalające szybko docierać do szerokiego grona odbiorców. Mówiła o przykładach działań instytutu dotyczących bezpieczeństwa fotowoltaiki, baterii, samochodów elektrycznych czy magazynów energii.

Dr Robert Geryło, dyrektor Instytutu Techniki Budowlanej podkreślał, że budownictwo bywa przedstawiane głównie przez pryzmat zużycia surowców, energii, emisji i odpadów. Jego zdaniem branża i nauka muszą mocniej pokazywać, po co prowadzone są badania: dla bezpieczeństwa konstrukcji, bezpieczeństwa pożarowego, komfortu użytkowników, efektywności energetycznej i ochrony środowiska. Wskazywał również na potrzebę głębszej, bardziej systemowej współpracy instytutów z uczelniami.

Prof. Bogdan Rosa, zastępca dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej podkreślał z kolei, że skuteczna promocja nauki wymaga przygotowania informacji pod konkretnego odbiorcę. Inaczej należy mówić do rolnika potrzebującego prognozy, inaczej do biznesu, a jeszcze inaczej do młodych ludzi zainteresowanych nowymi technologiami, sztuczną inteligencją czy superkomputerami. Podkreślał, że IMGW ma ułatwione zadanie, bo społeczeństwo rozumie znaczenie prognozy pogody, ale trzeba pokazywać także zaawansowane zaplecze naukowe stojące za tymi prognozami.

Prof. Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa, podkreślał, że polskie instytuty badawcze nie powinny już mieć kompleksów wobec zagranicznych rozwiązań. Wskazywał, że dziś coraz częściej mówi się o local content, patriotyzmie gospodarczym i wykorzystywaniu polskich technologii, ale żeby to się udało, instytuty muszą lepiej współpracować z prywatnym biznesem, zwłaszcza z małymi i średnimi firmami. W jego ocenie nauka powinna pokazywać przedsiębiorcom, że polskie wynalazki mogą dawać im realną przewagę konkurencyjną.

Prof. Agnieszka Szczygielska, dyrektor Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – PIB zwracała uwagę, że naukowcy muszą nauczyć się mówić prostym językiem o skomplikowanych sprawach. Jej zdaniem komunikacja powinna być dopasowana do możliwości odbiorcy i pokazywać konkretne korzyści z wyników badań. Podkreślała też znaczenie współpracy z praktykami już od początku projektu – tak, aby odbiorcy i potencjalni wdrożeniowcy współtworzyli rozwiązania, a nie poznawali je dopiero po zakończeniu badań.

Prof. Mariusz Figurski z Instytutu Łączności – PIB przekonywał, że dzisiejsze media, zwłaszcza społecznościowe, potrzebują rozpoznawalnych ekspertów, którzy potrafią tłumaczyć naukę prostym językiem. Zwracał uwagę, że jeśli naukowcy nie będą obecni w mediach społecznościowych, ich miejsce zajmą „domorośli eksperci”. W jego ocenie popularyzacja nauki powinna być działaniem ciągłym i powinna być uwzględniana w ocenie pracy naukowców, bo wymaga czasu, przygotowania i kompetencji.

Prof. Marek Wigier, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB wskazywał, że w debacie publicznej często brakuje wiedzy o realnych osiągnięciach polskiego sektora rolno-żywnościowego. Przypominał, że Polska z importera netto żywności stała się dużym eksporterem z wielomiliardową nadwyżką. Nadal jednak jest potrzeba przełamania silosowości i wspólnego komunikowania tematów takich jak bezpieczeństwo żywnościowe, środowiskowe i energetyczne.

Prof. Dariusz Trzmielak z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki podkreślał, że instytuty medyczne mają nieco łatwiejszą sytuację komunikacyjną, bo zdrowie jest tematem bliskim każdemu obywatelowi. Jego zdaniem największym wyzwaniem jest jednak promocja, która zwiększa potencjał badawczy, m.in. przez udział w sieciach naukowych, klinicznych i międzynarodowych. Wskazywał, że sieciowanie pomaga zdobywać partnerów, projekty, środki finansowe i dostęp do przełomowych eksperymentów medycznych.

Prof. Agata Chomiczewska z Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy mówiła o znaczeniu profesjonalnych zespołów promocji i PR w instytutach naukowych. Podkreślała, że naukowcy często nie potrafią samodzielnie przełożyć skomplikowanych badań na język zrozumiały dla opinii publicznej. Wskazywała też, że promocja powinna być systematyczna, wielokanałowa i dostosowana do różnych grup: od dzieci i młodzieży po media, przemysł i potencjalnych partnerów wdrożeniowych.

Dr Krzysztof Rutkowski, dyrektor Instytutu Ogrodnictwa – PIB zwracał uwagę, że instytuty badawcze często mają bardzo rozproszonych odbiorców, jak w przypadku ogrodnictwa, gdzie adresatami są setki tysięcy gospodarstw. Podkreślał, że komunikacja musi być selektywna i atrakcyjna, bo społeczeństwo jest przebodźcowane informacjami.

W ocenie ekspertów, polska nauka ma czym się pochwalić, ale musi lepiej opowiadać o swoich efektach. Jest potrzeba używania prostszego języka, obecności ekspertów w mediach społecznościowych, współpracy z biznesem i administracją, sieciowania instytutów oraz promowania wdrożeń od początku projektu, a nie dopiero po jego zakończeniu. Kluczowe staje się pokazanie, że nauka nie jest abstrakcyjnym systemem publikacji i punktów, ale realnym narzędziem poprawy bezpieczeństwa, zdrowia, gospodarki i jakości życia.